Dobry i zły klient (A Good and a bad Client)

Dobry klient to taki który wymaga i pozwala działać. Owo przyzwolenie dotyczy wielu płaszczyzn.

Klient powinien i musi mieć możliwość wypowiedzenia się czego od naszej usługi oczekuje. Nie może natomiast wymuszać od nas decyzji i to złych decyzji. Dobrze zatem omówić z klientem co i jak planujemy zrobić. Oczywiście plany mogą ulegać zmianie…

Gorzej gdy klient, spoza branży, uważa się za lepszego specjalistę niż my…, Wszystko wskazuje, że trzeba zrobić B, podczas gdy klient upiera się, że A.

Dobry klient to taki, który wymaga i płaci – tzn. możemy w granicach rozsądku robić to co do nas należy bez obawy, że będziemy do klienta dopłacać.

Dobry klient to taki, który przestrzega ustaleń. Co z tego, że ktoś dobrze płaci za A (na które mamy umowę) gdy w praniu okazuję, że że do roboty jest 20A + C + D +….+Z.

Albo klienci wyciągający za darmo dodatkowe czasochłonne usługi, o których nie ma mowy w umowie.

Dobrzy znajomi to źli klienci – chcą wszystko gratis. Potrzebna im darmowa obsługa informatyczna, zrobisz przysługę koledze raz, będzie chciał co miesiąc. Nie zrobisz raz (bo jesteś chory, masz pilne zlecenia, zarabiasz na życie, kredyty) – będziesz wrogiem nr 1.

 

Klienci, których interesuje tylko cena – to z reguły kiepscy lub biedni klienci. Rozsądny klient pyta jednak o cenę i rozumie jej zależność od zakresu prac.

 

Sama wycena usługi jest trudna – powiemy za mało – nie zarabiamy, za dużo tracimy klientów.

 

Z moich doświadczeń wynika, iż „najtańsi” klienci zarówno na towary jak i usługi stwarzają największe problemy – najczęściej nie płacą (usługi i towary) i najczęściej dokonują zwrotów (towary).

 

Przy super promocji (pakiet 2 programy w promocji za 50zł podczas gdy cena katalogowa ok. 200zł) było więcej zwrotów i „braków zapłaty” niż w przypadku pakietów w promocji za 500zł (większa ilość programów).

 

Widać, iż cena segmentuje rynek i inne są zatem zachowania klientów. Z pracy T. Ferrisa, oraz wielu amerykańskich szkoleń marketingowych wynika, że bardziej opłaca się sprzedawać rzeczy droższe. Sprzedaż, gdzie sprzedajemy towar po 1zł, jest znacznie trudniejsza, choćby organizacyjnie.